Kultura


Śladami Karola Wojtyły


     Kalendarium Karola Wojtyły pod datą 3 - 15 sierpnia 1953 roku informuje o tym jak ks. Wojtyła korzystając z urlopu naukowego w ciągu dwóch tygodni przemierzył Bieszczady i Beskid Niski. Związki obecnego Ojca Świętego Jana Pawła II z tym regionem były szczególnie bliskie. Tutaj już jako doktor Wydziału teologicznego UJ odbył swoją pierwszą wycieczkę w grupie 17 młodych ludzi. W dniu 3.08. przyjechali pociągiem z Krakowa do Ustrzyk Dolnych. W tych latach były to dzikie okolice, niemal kompletnie wyludnione, pozbawione komunikacji, sklepów i bazy turystycznej. 
ks. Wojtyła w 20 kg plecaku oprócz zwykłego wyposażenia niósł również sprzęt liturgiczny, który służył mu do odprawiania polowych Mszy św. podczas wyprawy. Zdarzyły się podczas tej wyprawy 40 km odcinki jak np. z Chrowa - Magura - Hańczowa - Krynica. Mieszkańcy  w tych czasach nie zawsze okazywali gościnność. Często traktowali turystów jako "włóczykijów". Były sytuacje zamkniętych drzwi i stodół. A były też momenty zagrożeń. Mianowicie w dniu 14.08.1953 r. grupa turystów (17 osób z "Wujkiem") przechodzi z Magury przez Kozie Żebro do Hańczowej. Tu w drewnianym budynku szkoły podstawowej był nocleg. Rano 15.08. Msza święta w pomieszczeniu budynku szkolnego. Mieszkający tu nauczyciele, małżonkowie Irena i Stanisław Śliwińscy, tak wspominają to wydarzenie, które zapadło na zawsze w ich pamięci. Rano ks. Karol odprawił Mszę św. śpiewaną a uczestnicy dziwili się czemu śpiewana? ks. Wojtyła wyjaśnił: "To proste. Dziś święto Wniebowzięcia NMP. Przy braku szat liturgicznych w stosownym do okoliczności kolorze, mankament ten można usunąć właśnie śpiewem podnoszącym uroczysty nastrój chwili". Po Mszy św. wyruszyli do Krynicy. Wojska Ochrony Pogranicza w Wysowej otrzymały od władz polecenie uwię
Kapliczka upamiętniająca  pobyt Karola Wojtyły. - POKAŻ DUŻE ZDIĘCIE.zienia niebezpiecznego "Turysty" za zorganizowanie niebezpiecznego zgromadzenia.  Dlaczego nie doszło do planowanego zamachu na wolność "Turysty", który przez to, że gromadził wspólnotę okazał się niebezpieczny dla władz ówczesnego systemu? ks. Wojtyła przeczuwając niebezpieczeństwo podzielił w Wysowej grupę - pójdziemy dwójkami w odległości około 100 m. szlakiem nadgranicznym, będziemy rozważać otwartą księgę przyrody, by "odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą". Mimo szczegółowej kontroli WOP-istów nie było podstaw do uwięzienia, bo nie było zgromadzenia. Dwójka to nie zgromadzenie. Zdumiewa refleks, umiejętność dostrzeżenia zagrożeń i zaradzenia im. 
W Bieszczady i Beskid Niski poszedł jeszcze kilkakrotnie jako turysta, do Wysowej już nie wrócił. Jednakże ta wyprawa przez Wysową była szczególnie wspominana przez ks. Wojtyłę. Miał dość czasu na medytacje dla których zostawał samotnie w tyle, za grupą wędrowców, Tutaj utrwalił się obyczaj indywidualnych rozmów z poszczególnymi uczestnikami. Ta forma duszpasterstwa  indywidualnych rozmów i kontemplacji pozostała w programie do końca wspólnych wędrówek. 
5 lat później, po tej wycieczce w Bieszczady i Beskid Niski, ks. Wojtyła został mianowany biskupem, a 26 lat póżniej wybrany papieżem.
W 45 rocznicę pamiętnej wyprawy, parafianie z Wysowej przywieźli w darze Ojcu Świętemu m.in. wodę "wysowiankę" i obraz wykonany przez artystę Hübnera rzedstawiający widok ówczesnej szkoły w Hańczowej, w której gościli "Turyści". Jan Paweł II wspomnienie sprzed lat tak skomentował: "Gdy byłem młodszy szedłem po tej pięknej ziemi i piłem wodę, jednak mnie tam gościnnie nie przyjęli. Gdyby mnie wtedy zamknęli, to dziś nie byłoby mnie w Watykanie". 
W XX rocznicę pontyfikatu wielkiego papieża, który przemienia oblicze tej ziemi, ze szczególną wdzięcznością wspominamy i ten fragment - przejścia przez Hańczową i Wysową. 
Dla uczcznia wspaniałego "Turysty" w Hańczowej i Wysowej wzniesiono:

  1. pomnik - jest to kapliczka przydrożna z rzeźbą "Dobrego Pasterza", którą zaprojektował i wykonał mgr inż. Jerzy Dardziński. Inicjator i organizator prac: Wójt Gminy Uście Gorlickie - mgr inż. Wojciech Pękala. Podwykonawcze prace i częściowo fundatorem: Zygmunt Wojtasiewicz z Ropicy Górnej. Ofiarowano kłodę dębową, a pomoc przy budowie świadczyli liczni parafianie, szczególnie sołtys Hańczowej Józef Nogawka. Tablicę - odlew z napisem: "Odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą". Jan Paweł II. w 45 rocznicę pobytu Karola Wojtyły w Hańczowej 1953 - 1998 "Tertio Millenio Adveniente" ufundował ks. proboszcz Franciszek Malarz.

  2. dzwon "Piotr", w XX rocznicę pontyfikatu Jana Pawła II. "Z Jezusem i Maryją w Trzecie Tysiąclecie". Fundacja - Anna i Piotr Stachura. Dzwonnica - fundacja parafian; wykonał Jerzy Lewczyk.

  3. skała z krzyżem obok kaplicy zdrojowej. "Zbawienie moim celem", fundacja - mgr inż.  Marek Maćkowiak. 

Poświęcenia w/w obiektów dokonał w dniu 2.10.1998. JE ks. Bp. Wiktor Skworc, Ordynariusz Tarnowski.
Tyle duchowego piękna kryje się w przeszłości, tej dalszej i tej bliższej. Umiejmy wydobywać z niej nie to co prymitywne, ale to co piękne. Idąc śladami "Wielkich Turystów" tego świata uważajmy, by nie zdeptać posianego ziarna dobra i piękna. W przestrzeni modlitewnej wciąż trwają powroty duchowe. Wciąż słyszymy pukanie i głos: "Nie bójcie się ... Otwórzcie drzwi ...". "Uczmy się przejść z Ewangelią w sercu przez to trudne, nasze dziś". 

Jan Paweł II
ks. Franciszek Malarz

Narciarska wyprawa Wojtyły z Jerzym Janikiem w styczniu 1953 roku rozpoczęła coroczne wyjazdy, które trwały do końca jego krakowskich lat. Wojtyła kochał narty, był w tym dobry, a nawet nieco szalony. W sierpniu tegoż roku Stanisław Rybicki, Zdzisław Heydel i Jerzy Ciesielski zorganizowali pierwszą letnią wyprawę Środowiska w Bieszczady na południu Polski. Niegdyś tereny zamieszkane przez ludność ukraińską; w latach 1945-1947 tysiące mieszkańców tamtejszych wsi przypłaciło życiem swoje przekonanie, że - jak to ujmowali - "ani Hitler, ani Stalin". W wyprawie uczestniczyło szesnaścioro młodych. Nowo przybyłym powiedziano, że mają Wojtyłę nazywać Wujkiem, jako że władze nadal nie pozwalały księżom chodzić z grupami młodzieży. Pojechali pociągiem o ósmej rano do Ustrzyk Dolnych, w południowo-wschodnim zakątku kraju, gdzie Wujek odprawił swoją pierwszą "polową" mszę dla członków Środowiska. Następnego dnia powędrowali do Ustrzyk Górnych, które kiedyś były dla Ukraińców rejonem wypasu owiec. Grupa na noc rozłożyła się w opuszczonych jednoizbowych pasterskich szałasach, ponieważ młodzi nie mieli wtedy dobrych namiotów ani śpiworów. Ich jedynym wyposażeniem kempingowym były stare koce i plecaki. Minąwszy zarośnięte cmentarze i spalone wsie, będące niemymi świadkami ciężkich walk, jakie odbyły się w tej okolicy sześć lat wcześniej, następnej nocy zatrzymali się w stodole, która kiedyś była cerkwią ukraińską. Niektórzy chcieli opuścić zwykłą grupową modlitwę wieczorną wokół ogniska i od razu się położyć, odmawiając modlitwę wygodnie na leżąco w słomie. To Stanisław Rybicki, a nie Wujek, odpowiedział: "Jak ktoś modli się na leżąco, to Pan Bóg słucha, śpiąc". W czasie dalszej wędrówki, przykrej, bo w bardzo trudnym terenie, Zdzisław Heydel trochę kwaśno zażartował: "Jak kiedyś Wujek zostanie papieżem to za takie wędrówki odpustów będzie udzielał ". Pomimo całej bliskości, pozwalali Wujkowi na samotność, kiedy przy końcu dnia marszów i rozmów, śpiewów i żartów, zostawał w ogonie szeregu wycieczkowiczów, by przez godzinę czy dwie modlić się w samotności.


 Łemkowie


      Sprawa pochoodzenia i historii Łemków jest bardzo skomplikowana, instnieje kilka hipotez mniej lub bardziej udokumentowanych prezentowanych przez różne środowiska naukowe. Sami Łemkowie wiodą spór w okół tego kim są?
Prezentujemy jedną z najczęściej publikowanych wersji historii Łemków za

       Pierwotnie górale w Beskidzie Niskim określali się jako Rusnacy lub Rusini. Określenie Łemkowie pochodzi z XIX w. od słowa "lem".
Beskid Niski zaludnił się w XVI w. Jednak ówczesna ludność zamieszkująca te tereny to nie byli Łemkowie lecz przybyli tu w Beskid przodkowie Łemków. W jaki sposób wykształciła się ta grupa etniczna? Wydaje się, że decydującą rolę odgrywał wspólny sposób gospodarowania oraz jednolitość wyznaniowa. W czasach gdy kultura włościańska była kulturą słowa mówionego, a pojęcie narodu było jej najzupełniej obce, różnice etniczne dzieliły ludzi w niewielkim stopniu i łatwo się zacierały. Przybysze szybko wtapiali się w ludność miejscową, a jeśli dominowali liczebnie - to również ich mowa i kultura zaczynały dominować. gdy ruscy rolnicy i wołoscy pasterze przybywali w beskidzkie doliny, na ogół zajmowali puste tereny; gdzie niegdzie trafiali do wsi już uprzednio zamieszkałych przez polskich włościan. Stanowili więc większość ludności, Beskidu, a w bardzo wielu wsiach - całą ludność, zwłaszcza że Polacy nieraz się wyprowadzali, pozostawiając te ziemie lepiej radzącym sobie w górach przybyszom. Naturalną rzeczą więc było że język ruski był językiem grupy najliczniejszej. Silne wpływy zachodnio słowiańskie w dialekcie łemkowskim świadczą jednak że kontakty między Rusinami a Polakami i Słowakami musiały być wszechstronne i długotrwałe. Wielką rolę w kształtowaniu się kultury łemkowskiej odegrał kościół wschodni - prawosławny, a potem greko-katolicki. Jak wiemy z przywilejów osadniczych poszczególnych wsi, od początku przewidywano postawienie w nich cerkwi. Z czasem nie wcześniej niż na początku XVII w. -ukształtowała się w Beskidzie Niskim sieć parafialna, a wspólny udział w życiu religijnym stał się decydującym czynnikiem ujednolicenia mowy i kultury ludności Beskidu Niskiego. W ten właśnie sposób, zapewne gdzieś na przełomie XVII i XVIII w. mieszana niegdyś ludność Beskidu Niskiego przekształciła się w Łemków.

Jak mieszkali Łemkowie?

Większość wsi Łemkowskich to tzw. łańcuchówki, w których domostwa ustawione były w jednej linii wzdłuż głównej drogi, prowadzącej doliną potoku. Układ ten powstał jeszcze podczas lokacji wsi, gdyż poszczególnym mieszkańcom przydzielano pas ziemi od grzbietu do grzbietu, po obu stronach doliny. Tylko w zachodniej łemkowszczyźnie spotykamy wsie wielodrożne. Chaty stawiano z reguły frontem do drogi. Wieś łemkowska składała się w zasadzie z zagród jedno budynkowych, długich domów zwanych chyżami. Izby mieszkalne zazwyczaj dwie sąsiadowały pod jednym dachem z sienią, tzw. bokiem gdzie odbywała się młócka i gdzie trzymano wóz oraz stajnią - pomieszczeniem dla całego żywego inwentarza. Funkcje stodoły pełnił obszerny strych.

TYPOWY PLAN ZAGRODY ŁEMKOWSKIEJ

Chyrza łemkowska - POKAŻ DURZY OBRAZEK

A oto chyża w całej okazałości